Zaczynamy prawdziwie letni czas. Koniec roku szkolnego zawsze pachnie latem. Obietnica wielu wspaniałych chwil na łonie natury właśnie teraz może się ziścić. Miniony tydzień był dla mnie jak nie z tej ziemi. Każda chwila wypełniona była pracą po brzegi. Dzisiaj jednak nadszedł ten upragniony dzień, od kiedy zaczyna się mój urlop. W ogrodzie tyle do zrobienia, że aż strach pomyśleć. Jakoś chyba się nie boję, tylko cieszę. Czas spędzony tam znów się zatrzyma, chociaż na jedną chwilkę, dla której warto to robić.
Krótko i na temat: tak da się!!! Sama w to nie wierzyłam. Swoje drzwi wybrałam samodzielnie, ale jeszcze dużo wcześniej, niż zaplanowany kapitalny remont salonu. A teraz po tych wszystkich przemianach głównie kolorystycznych kompletnie nie pasowały mi do całości. Niby czytałam u koleżanek blogerek, że spokojnie takie drzwi da się pomalować, to jakoś tak sceptycznie do tego podchodziłam, ale pewnego dnia przechodząc przez jeden z hipermarketów budowlanych natknęłam się na reklamę farby normalnie do wszystkiego. Jako dowód stały jak mur płytki łazienkowe brudno żółte pociągnięte ową farbą. Zdopingowana potrzebą natychmiastowej zmiany chwyciłam od razu dwa pojemniki. W końcu miałam do pomalowania pięć skrzydeł drzwiowych. No i skłamałabym, że to szybka praca, bo trwa to długo wiadomo i malować lubić trzeba. Zmiana jednak jest i to bardzo widoczna. Wreszcie wyciągnęłam mój stolik zdobyczny z Anglii. Na razie służy jako podstawka do kwiatka, ale z czasem znajdę mu inne...
Komentarze
Prześlij komentarz