Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z grudzień, 2014

Zimowe kadry, a do czytania książka kucharska :)

Jak to jest, że święta bez śniegu to nie to samo? Pierwszy dzień świąt przyniósł nam miła niespodziankę w postaci białego puchu. Owszem, to nie jest jeszcze warstwa śniegu, która pozwala na ulepienie ogromnego bałwana, czy też zbudowanie śnieżnego igloo. Nic z tych rzeczy. To zaledwie mała puchowa pierzynka a raczej kołderka. A jednak tak wiele zmienia. Przede wszystkim wszystko wygląda piękniej i jakoś tak odpowiednio do tej pory roku. Wraz ze śniegiem mamy kilku stopniowe mrozy i to też mnie cieszy. Może to kogoś dziwi, ale dość wysokie temperatury , jak na tę porę roku spowodowały wirusy, infekcje mutanty, które bezlitośnie wszystkich atakują. Ja załapałam aż dwie, przy czym ostatnia dała mi się we znaki tak, że z wszystkich przyrządzonych świątecznych pyszności nie zjadłam nic. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo ja czuję lekkość po świętach :) Podczas, gdy inni narzekają, że się przejedli, że za dużo, niezdrowo, a ja nie mam tego problemu. A po takim poście j…

Wigiline DIY naprawdę szybkie :)

Wigilia w naszym domu z racji obecności dzieci odbyła się dość wcześnie. Stół nadal suto zastawiony, w salonie porozrywane opakowania z prezentów to znak, że kolacja już za nami :))) Radosne okrzyki, śmiechy, turkot kół nowego auta Tymka, głośne rozmowy, kolędy  - to można usłyszeć u nas. Ja wymknęłam się na chwilkę do sypialni, aby życzyć wszystkim zblogowanym, podczytywaczom oraz reszcie internetowego świata wszystkiego najlepszego. Niech w ten magiczny czas spełnią się Wasze marzenia o byciu razem, o bliskości, o czasie tylko dla Was, dla Waszych Rodzin.
Pomimo wigilijnego pośpiechu, w ferworze kulinarnych przygotowań cudownych smakołyków świątecznych, pomiędzy lepieniem uszek do czerwonego barszczu a doprawianiem grzybowej z łazankami udało mi się wymknąć na wigilijne DIY w pięć minut. :) Szukałam odpowiedniego miejsca na sznur ledowych gwiazdek no i w tak zwanym międzyczasie udało mi się coś wymyślić.



















W ten oto szybki sposób znalazłam idealne miejsce na mój gwiazdkowy sznurek :)

Rozświetlam poranek :)

Brrr... Obudziłam się dzisiaj bardzo wcześnie, na palcach przeszłam z sypialni do kuchni w absolutnej ciemności. Dom o tej porze jest prawie całkiem wyziębiony, bo kto o zdrowych zmysłach wstaje przed 6 rano w wolny poniedziałkowy poranek? Ano ja :) Kawa w dłoń, na stole czysta kartka, ołówek i plan do zrealizowania na dzisiaj. Święta tuż za rogiem, tymczasem w domu ciemność. Swoją drogą to teraz mamy najkrótsze dni w roku i dzięki Bogu za doświetlacze, kiedy je zapalam od razu w domu robi się cieplej i pojawiają się chęci do działania.



O razu lepiej, jeszcze tylko latarenka. Tu na zdjęcie mój nowy nabytek, przyjechała do mnie z Anglii od kogoś, kto chciał zrobić mi przyjemność i nie ukrywam, że jak zwykle się udało.

Na koniec zapaliłam jeszcze gwiazdki ledowe. Tutaj siedzą w doniczce :), ale nie mają stałego miejsca pobytu :). Wędrują od pokoju chłopców, poprzez kuchnię i salon, żeby i tak trafić do mojej sypialni choćby w taki poranek jak dzisiaj.

Ja tu sobie gadu-gadu, a za oknem …

Piernikowa robota :)

Kiedy dla Was zaczynają się święta? Kiedy już dom jest posprzątany na błysk? Kiedy wszystkie prezenty są pięknie spakowane i czekają ukryte w czeluściach szafy? Czy też dopiero kiedy nadchodzi pierwsza gwiazdka i siadacie do wigilijnego stołu? Mnie najbardziej na świecie cieszyły i nadal cieszą przygotowania do świąt. Uwielbiam tą przedświąteczną gorączkę ze wszystkimi jej konsekwencjami :) Kiedy byłam mała wstawałam jako pierwsza z domowników i nie mogłam się doczekać , kiedy mama pojawi się w kuchni i wreszcie rozpoczniemy przygotowania do najważniejszej kolacji w roku. Pamiętam, że zawsze brakowało nam palników :) Mama co chwilkę podtykała mi coś pod nos mówiąc:" no spróbuj, czy dobre? Może jeszcze coś dodać?". Zawsze było dobre, ba, PYSZNE! W kuchni rządziły kobiety tzn. moja babcia, moja mama i ja :) Do dzisiaj tak zostało, tylko,że babcia siada w kąciku na swej ulubionej rogówce i nic nie pomaga, ale patrzy i pyta i doradza. Zmęczona zazwyczaj już po dwóch godzinach u…

Mikołajkowe przyjemności i świąteczne wzory.

Cały weekend i początek tego tygodnia przeszedł nam pod znakiem Mikołajkowych niespodzianek. Dzieciaki szczęśliwe, a my chyba jeszcze bardziej, móc patrząc na ich radość :) Niestety nie mamy jeszcze kominka (plan do zrealizowania na wiosnę ;) ), ale w  tym roku ulegliśmy zachodniej modzie i w domu zawisły skarpety.

To zdjęcie zostało zrobione tu  po wybraniu prezentów... Zostały tylko puste skarpety i torby ;)
Odwiedziny chrzestnych, wspólne rozmowy, śmiechy i zabawa z dziećmi umiliły nam ten grudniowy weekend. Niespodzianek jednak nigdy dość i we wtorek do drzwi zadzwonił kolejny Mikołaj z daleka i zanim zdołaliśmy go ujrzeć odjechał, a może odleciał saniami razem z zaprzęgiem reniferów. Zostawił jednak coś w korytarzu. :)))


I znów radość ogarnęła cały dom. Dzieciaki była zajęte nowymi niespodziankami do wieczora. Starszemu bardzo spodobała się nowa gra rodzinna i co chwila rozpoczynaliśmy nowa rundkę :)
Cieszy mnie ten czas, ich uśmiech i ta niczym nie zmącona wiara w świętego Mikoł…