Mogłabym nie pracować zawodowo. Serio. Dokładniej chodzi mi to, aby nie musieć opuszczać bezpiecznego azylu jakim jest DOM. Pracować z domu, tylko czasem musieć wyjeżdżać, aby dopełnić obowiązków. O tak, tak byłoby idealnie :) Urlop mnie rozpuścił, ukoił moje nerwy, wygonił resztki stresu, wprowadził moje ciało i umysł w prawdziwy błogostan. Budzę się rano, kierując spojrzenie za okno. Od razu wiem, jaka aura panuje na zewnątrz. Mam czas na leniwe przeciąganie się, ale tylko chwilę, bo niemal od razu słyszę tupot bosych stóp i już są, chłopaki w natarciu. :) Leniuchujemy więc razem. Poranne rozmowy, całusy, przytulanie. Zawsze ciężko z takiego łóżka wstać, ale muszę ruszać do kuchni. Kawa parzona z całym rytuałem, pyszne omlety, naleśniki nieśpiesznie jedzone - to chwile na które nie można sobie pozwolić w szarości dnia codziennego. Ja nie należę do ludzi, którzy poddają się torturom, aby tylko zrzucić dwa kolejne kilogramy. I mam tu moi drodzy na myśli tortury smaku....
Wnętrza, inspiracje, kuchnia, rodzina, ogród, pasje.