Przejdź do głównej zawartości

W oczekiwaniu na wiosnę praca wre.

Słońce świeci mi przez okna aż miło. Kiedy jego promyki grzeją mi twarz, ja przeobrażam się w jednej chwili w wulkan energii. I nie straszne mi te pozostałości śniegi i ta plucha i to że mamy jeszcze luty. Ja już myślami jestem przy wiośnie i będę się trzymała tego choćby nie wiem co! :) Patrzę na ten mój ogród i już widzę tam  siebie z poranną kawą, z uśmiechem, stąpającą po rannej rosie, a za mną moi chłopcy kochani w kolorowych kaloszkach. Takie to tam moi drodzy myślo-marzenia o wiośnie.
Mam w planach dużo i wcale nie kończy się na ich bezowocnym snuciu. Co to, to nie!. Pokaże Wam dzisiaj, co też to powstaje u mnie na poddaszu. Skrzynie drewniane, spore mają być ozdobą i miejscem na moje ukochane kwiaty: rododendrony, azalie...  Na razie powstała tylko jedna, a celem są cztery. Musze jeszcze znaleźć coś, co będzie się nadawało do wyłożenia środka donic, malowanie i może zdążę  :) W lesie słychać świergot ptaków, a to oznacza tylko jedno - WIOSNA IDZIE! :)))
 



Drewno moje ulubione jest bardzo wdzięcznym materiałem do pracy, więc nie mogłam poprzestać na donicach zwłaszcza, że jeszcze zostało nam parę desek z budowy altany (japońskiej pagody), pisałam w jaki sposób powstała tutaj. Kolejna rzecz to stojak, drabina na kwiaty. Widziałam coś takiego w magazynach ogrodniczych i absolutnie zakochałam się w tej formie ozdoby ogrodu. 

Znalazłam  w internecie nawet na allegro gotowy produkt, ale wiadomo jak tylko pokazałam mojemu zdolnemu tacie, co chcę on wziął narzędzia w dłoń i proszę już stoi sobie dumnie moja drabina. Jest dość wysoka, ma około 1.80,  ale chcę osiągnąć efekt spływającej kaskady kwiatów, właśnie taka wysoka miała być. Teraz czeka mnie impregnacja, zamierzam się zaraz za to zabrać :) Dokończę tylko kawę i biegnę radośnie wymachiwać pędzlem. 

Po obiedzie robię domowej roboty pączki i faworki, bo dzieci czekają i ja też :) Tych kupnych nawet nie próbuję, po co psuć smak :) Miłego i pozytywnego dnia Wam życzę i piszcie co myślicie o moich wiosennych planach.

Komentarze

  1. Witaj, cudnie tu u Ciebie.
    Bardzo zauroczyła mnie ta "drabina", na prawdę swietny pomysł na prezetację kwiatów?
    Ciekawa jestem jak bedzie wygladała "zarośnięta" kwiatami.
    Powodzenia w realizacji planów
    Martita

    OdpowiedzUsuń
  2. Witam i zapraszam do zaglądania :) Marzy mi się kaskada kwiatów i na pewno będę w tym kierunku działać. Sama nie mogę doczekać się efektu końcowego. Pozdrowienia dla Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Widzę, że należysz do tych ludzi co - "czego to człowiek nie wymyśli, żeby nie usiąść spokojnie"....
    Podziwiam zdolności! :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie praca wre :) Podziwiam, że masz tyle energii w sobie i pomysłowości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiosna zawsze mnie pozytywnie nakręca, poza tym kocham ogród i ogrodowe życie więc odpowiednio wcześnie się do niego przygotowuje :) Pozdrawiam!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Projekt przedpokój zakończony!

Ten wykrzyknik w tytule posta nie wziął się z przypadku. Remont przedpokoju dał nam wszystkim nieźle popalić. I już nie chodzi o to, że prace remontowe się dłużyły, ale  o firmy, które działają na naszym rynku. Niby mamy takie czasy, że trzeba walczyć o klienta, że liczy się rzetelność, czas wykonania zamówienia, a tu klops. Pewna firma zapewniła mi taką huśtawkę emocjonalną ,że do dzisiaj mam dreszcze ;) Wszystko było pięknie do czasu podpisania umowy, a potem to...... SZKODA GADAĆ! Na szczęście inna firma, nie "z polecenia", wzięta z przypadku, z desperacji, z niecierpliwości okazała się strzałem w dziesiątkę. Szybko, dobrze, kulturalnie i szafa jest. Taka jaką zamówiłam, zamontowana, piękna, wyczekana i w większości zapełniona przez moje buty :). Przedpokój przed remontem był ciemny, niefunkcjonalny, po prostu brzydki. Aby dojść do tego stanu, który mamy teraz mój mąż spędził tam wiele godzin, ale myślę, że patrząc na efekt końcowy jest zadowolony z efektu, jaki udało na…

Z wizytą w kulkowym raju...

Długi weekend obfitował w wiele nieoczekiwanych zdarzeń. Tak to już jest, że jeśli chcemy rozśmieszyć Pana Boga opowiedzmy mu o swoich planach... Wczoraj jednak los się do mnie uśmiechnął i miałam okazję odebrać nagrodę w wygranym kiedyś Candy u właścicielki wspaniałego ogrodu. Jeśli podpowiem Wam, że jest ona rozkochana w kulkach pewnie będziecie wiedzieć o kim mówię :) Oczywiście o Ani z bloga lecęwkulkiwdomuiwogrodzie.blogspot.com  Nie zrobiłam niestety zbyt wielu zdjęć, bo przede wszystkim skupiłam się na oglądaniu ogrodu i słuchaniu przeuroczej właścicielki jaką jest Ania :) Pokażę to, co udało mi się zarejestrować.






Na pięknie zaaranżowanym  drewnianym stole czekał poczęstunek. Poczułam się bardzo wyjątkowo.  Słodki deser smakował tak dobrze jak wyglądał :)
Wszystko tam było tak piękne i tak spójne... Ogród Ani jest przemyślany i zachwycający. Ciesze się, że trafiłam do niej w czasie, kiedy hortensje uginają się od kwiatów. Sprawia to niesamowite wrażenie.
Na koniec fotka na pa…

Pasy na ścianie

Od jakiegoś czasu chodzą za mną pasy, a że mieliśmy jeden pokój do malowania to pasy zawitały w naszym domu! Pokój o którym mówię jest duży. Służy nam do rodzinnych imprez, gdyż jego centralną część zajmuje ogromny stół w stylu kolonialnym. Jedną ścianę tworzą okna, które fajnie doświetlają wnętrze.  Jakiś czas temu wstawiliśmy do pokoju narożne biurko i tu znajduje się strefa biurowa nr 2. Pierwszy kącik biurowy jest w salonie i pokazywałam go Wam niedawno o tutaj.  Ten o którym dzisiaj pisze pozwala na pracę w spokoju i skupieniu, wystarczy tylko zamknąć drzwi :) Wymarzone pasy wymalował dla mnie mój mąż właśnie na ścianie przy której stoi biurko. Całość wygląda tak:


Kolor bazowy, którym został pomalowany cały pokój to szary, ale z wyraźną ciepłą nutą.


 Drugi kolor, który miał pełnić rolę tego wyrazistszego to "ciepłe kakao". Obydwa kolory są odporne na szorowanie, bo w domu z dziećmi tylko takie warianty się sprawdzają. :)






Zmiana spowodowało to, że salonu z kominkiem płyn…