Przejdź do głównej zawartości

Posty

O pracach ogrodowych raz jeszcze.

Jeszcze raz o pracach w moim ogrodzie i wcale NIE OBIECUJĘ, że ostatni :))) Jakoś ten maj nie może się nam w pełni rozkręcić, tzn. nie jest zimno, ale mało słonecznie, pochmurno. I deszcz raz po raz stuka o parapet. Ja się w sumie cieszę, głównie z tego ciepłego majowego deszczyku, bo on jest najlepszym nawozem dla roślin. Moje dzieci chętnie biorą udział we wszelkich pracach ogrodniczych. Z zapałem grabią, kopią małymi łopatkami w ziemi, a już najbardziej w świecie kochają podlewać rośliny. Czasem nawet musimy zablokowywać kran na zewnątrz domu, bo w innym razie rośliny zostałyby po prostu zalane ;) Nie myślcie sobie, że marnują wodę . O nie! Starszy zawsze pilnuje, aby woda nie ciekła do umywalki na przykład przy myciu zębów :) W tle moja drabina. Posadzone w niej pelargonie jeszcze nie zwisają, ale wyobraźnia podpowiada mi,że za dwa miesiące efekt zostanie osiągnięty. Powyższe zdjęcia są robione dzisiaj, czyli w bardzo pochmurny majowy dzień. N...

Tymczasem w naszym domu...

W naszym domu zapanował SPOKÓJ. Z każdego kątka wygląda CISZA. To wręcz niewyobrażalne jak chwilowy brak dwóch członków rodziny może wpłynąć na dom. Nawet trzy smoki, które przycupnęły na naszym kominku poddały się temu uczuciu zawieszenia i drzemią bezwstydnie  przez cały dzień. Nagle okazuje się, że odkrywam nowe dźwięki, słyszę cichy pomruk lodówki, wiatr grający w koronach drzew, pianie koguta z oddali. Zamykam oczy i myślę o NICH. Niech już wrócą. Nawet Tymek bez brata jest jeszcze bardziej spokojny i czeka. Widzę, że czuje się trochę nieswojo. Dom tworzą ludzie. Najpiękniejsze przedmioty, ulubione zakamarki bez nich już nie są takie same.   Tymczasem w moim domu, na piętrze tylko ja i on. Podczas, gdy zajęty jest budową najwyżej wieży jaka może wyjśc z jego malutkich rączek, ja mam CZAS. Rozpieszczam więc siebie do woli nim znów  dom wypełni ruch, rozgardiasz i pasja. Pasja życia w RODZINIE, która napędza mnie każdego dnia do działania.  ...

Dlaczego ten czas tak gna?

Siedzę sobie przy otwartym balkonie, słońce gra promieniami na podłodze, z lasu słyszę śpiew ptaków. Sięgam, po laptopa i chyba mi się udało odwiedzić moje blogowe miejsce. W codziennym zgiełku, w nawale prac ogrodowych i tych końcowych remontowych tak trudno odnaleźć choćby chwilkę. Często późnym popołudniem, wieczorem wydaje mi się, że taka chwila nadeszła, ale na ten moment przybiega starszy z  książką w ręku i wybraną bajką na dobranoc, młodszy chce się poprzytulać, kakao wypić z mamą i odkładam, wszystko na bok i idę za moimi dziećmi, bo one mnie potrzebują. Naprawdę doceniam te chwile i celebruje, bo może  kiedyś będę za ich nieustannym wołaniem tęsknić. Dzisiaj jednak mam czas! :) Mężulek ze starszym synkiem na wyjeździe, mają wakacje ojciec-syn na które obydwaj bardzo się cieszyli. Młodszy harcuje z dziadkami. Ja postanowiłam przywitać się z Wami radośnie, majowo. Jest tak pięknie, że aż dech zapiera. Coraz więcej czasu spędzamy na zewnątrz. Kawa na słońcu i deser nied...

Trzy razy Z, czyli zamów, zaczekaj i zasadź!

Oj taki ze mnie blogowicz bardzo niepoukładany. Bo co tu zrobić, kiedy tyle zajęć wokół mnie, a czas mija tak szybko? Może zacznę od początku. Tydzień po świętach odbyły się urodziny mojego starszego synka, sama nie mogę uwierzyć, że skończył 6 lat! Przygotowania do imprezy w natłoku pracy zawodowej przysporzyły mnie o mały zawrót głowy. Na szczęście wszystko się udało i mój kochany solenizant dziękował mi chyba ze sto razy za "najfajniejszą imprezę." :) Stół opanowały żelkowe myszy, które baardzo przypadły dzieciakom do gustu i od razu zostały zjedzone, począwszy od długiego ogona, aż po głowę. W ostatniej chwili wpadłam na  pomysł przygotowania małych kartek - wizytówek ze zwierzątkami. Impreza się udała. Tort był jak zwykle pyszny, bo zrobiła go dla Szymonka Babcia. Taki, jaki on  lubi najbardziej. Z galaretką, owocami i bitą śmietaną i mimo że nie było na nim postaci żadnego superbohatera to zniknął ze stołu do ostatniego okruszka :) Gdy zapadł zmierzch puszcz...

WIELKANOC 2015 CZAS START!

Ufff.... Ostatnie przygotowania, śmiech dzieci, od rana wrzawa... ale ja to NAPRAWDĘ LUBIĘ! :) Czas spędzony z nimi już teraz daje mi szczęście a jeszcze dużo chwil świątecznych przed nami. Tak to u nas wygląda. Za oknem pada śnieg i to naprawdę porządne, grube płatki. Aura nie sprzyja spacerom, ale w domu przyjemnie jest. Kolorowo, świątecznie i nawet łobuzujący chłopcy nie psują humoru. Nastroje mają wiosenne co się dziwić. O tej porze roku mogli zazwyczaj już hasać na zewnątrz do woli. Wiosny i tak już nikt kijem nie zawróci :)  Na Wielkanoc dostałm przemiłą niespodziankę od Oli z Home on the hill. Urocza zawieszka od razu znalazła swoje miejsce. Zobaczcie sami.  Drewniany domek przycupnął na belce kominkowej. To już chyba naprawdę ostatni moment, aby złożyć Wam świąteczne życzenia. Ja na te święta życzę sobie i Wam spokoju, radości z bycia razem, uśmiechu na twarzach i słonka w sercu. Niech wspaniały czas Zmartwychwstania Pańskiego natchni...