Przejdź do głównej zawartości

Kominek już jest!

Pamiętacie jak pokazywałam projekt mojego wymarzonego kominka zrobiony na kawałku starej deski? Nadszedł dzień, aby pokazać Wam efekt. Bo kominek już jest :)))


Na początku wahałam się między kupnem kozy, a wstawianiem kominka, który owszem był moim marzeniem, ale kozy zachwycały łatwością montażu i pięknem samym w sobie. Jednak po wielu "za i przeciw" ostatecznie zdecydowaliśmy się na budowę kominka od podstaw. Ufff! Łatwo napisać, trudniej zrobić. Na szczęście mieliśmy najlepszego fachowca pod słońcem, czyli mojego brata. Kiedyś wieczorem omówiliśmy moje upodobania, co do kształtu kominka, rodzaju materiałów do jego budowy. Powiem Wam, że wcale łatwo nie było. Przez cały proces budowy byłam tuz obok. Obserwowałam wszystkie etapy, ale nie będę wdawała się w dokładnie opisy techniczne. Jeszcze coś pokręcę i dopiero będzie wstyd. :) Chcę Wam tylko opowiedzieć nad którymi elementami musiałam się pochylić i podjąć stosowne decyzje. Kto wie, może komuś te moje rady się przydadzą.

1. WKŁAD KOMINKOWY
To najistotniejsza część kominka. Trzeba wiedzieć jaką "moc" byśmy chcieli uzyskać. Mamy dostępne  przeróżne wzory, można sobie zamówić wkład do kominka narożnego, wkład tradycyjny, panoramiczny, półokrągły...Możliwości jest oczywiście wiele. My wybraliśmy chyba tradycyjny model o dużej mocy.

2. CZOPUCH
Przede wszystkim trzeba wybrać kształt. W naszym kominku jest on nieregularny. Z jednej strony "idzie" prosto, a z drugiej pod kątem.  Zbudowany jest z płyt kartonowo - gipsowych, ale ogniotrwałych. Można go pomalować na dowolny kolor. Polecam taki, który nie zdominuje całości. My musimy jeszcze kupić listwy, które ładnie zatuszują łączenia, ale to już jest drobnostka.

3. OBUDOWA KOMINKA
U nas miały być to białe kafle. Jednak wystraszyła mnie trochę cena i przekonałam się do kamieni. Wybrałam kamień elewacyjny, który można z łatwością zmywać. Delikatny kolory wyglądają bardzo naturalnie i nie odciągają wzroku od palącego się ognia.





4. KRATKI
W naszym kominku są  cztery. Oferta rynkowa jakoś mnie nie zachwyciła, ale te które wybrałam wydają mi się optymalne. Delikatny wzór listka bardzo mi się spodobał. Są w kolorze kości słoniowej, ale być może pomalujemy je na biało lub na czarny mat. Może pomożecie mi się zdecydować?




5. BELKA
Tutaj oczywiście najlepiej sprawdza się drewno i to takie, które jest wytrzymałe. My zamówiliśmy solidną belkę dębowa. Chcieliśmy, aby była w naturalnym kolorze drewna. Ostatecznie  zdecydowaliśmy się na olejowanie plus szczotkowanie. 

























W drewnie podoba mi się jego struktura. Fakt, że nie zawsze jest jednolite sprawia, że ten kawałek podoba mi się bardziej od innego. Dlatego też cieszy mnie, że belka na naszym kominku ma charakterystyczne pęknięcie.



6. PODESTY
Pochodzą dokładnie z tego miejsca, co belka. Marzyłam, aby kominek miał miejsce do siadania, miejsce na poduchy, czy też inne drobiazgi. W naszym projekcie są dwa takie miejsca. Jedno szerokie, duże, a drugie wąskie, ale równie przydatne.





Kominek zajmuje całą ściankę pomiędzy łazienką a wejściem do kuchni. Całość zaplanowana jest tak, aby ta przestrzeń została dobrze zagospodarowana. Dużo miejsca na drewno na pewni ułatwi nam sprawę w zimę, gdyż nie będziemy musieli co jakiś czas biegać z koszykiem i uzupełniać zapasy. Teraz zasobnik świeci pustkami, bo całe drewno zużyliśmy na podpalanie w chłodne majowe wieczory.  
Drewno z którego zbudowana jest belka oraz podesty spodobało mi się tak bardzo, że zamówiłam jeszcze dwie półki, które przyjemnie wpasowują się w całość. Zamontowaliśmy je na uchwytach, które bardzo mi się podobają i chciałam je mieć w domu. Musieliśmy je przemalować, bo w oryginale były w kolorze stalowym. 






Jakie są Wasze wrażenie? Myślicie,że zaliczyłam projekt kominek na pozytywną ocenę? Musze przyznać,ze bardzo dobrze się czujemy z tym kolosem, który zamieszkał w naszym salonie. Ta ścianka nigdy nie miała niczego, co pasowało by tak idealnie jak właśnie kominek. Dom stał się jeszcze bardziej przytulny, a palący się ogień wprowadza nas w błogostan.
Do następnego razu! :)

Komentarze

  1. Podoba mi się! Miałaś dobry pomysł, aby dodać półki do całości. Pozdrawiam, Iza

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo, bez tych półek byłoby trochę pusto. Również pozdrawiam!

      Usuń
  2. Wygląda pięknie, naprawdę. Aż Ci zazdroszczę:) Uściski wielkie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Już tak do niego przywykłam,że nie potrafię sobie wyobrazić salonu bez kominka. Fajnie że Ci się spodobał:)

      Usuń
  3. Kominek super, po prostu zazdroszczę, bo kominek to moje marzenie, niestety nie ma szans na jego zrealizowanie :(
    Uściski, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To też było moje marzenia i naprawdę myślałam, że się raczej nie spełni. Jednak się udało,może u Ciebie też tak będzie. Ściskam i pozdrawiam:)

      Usuń
  4. Pięknie , trud nie poszedł na marne :) Pozdrawiam i ściski wysyłam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :) Ślę słoneczne pozdrowienia! :)))

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy da się pomalować drzwi z płyty?

Krótko i na temat: tak da się!!! Sama w to nie wierzyłam. Swoje drzwi wybrałam  samodzielnie, ale jeszcze dużo wcześniej, niż zaplanowany kapitalny remont salonu. A teraz po tych wszystkich przemianach głównie kolorystycznych  kompletnie nie pasowały mi do całości. Niby czytałam u koleżanek blogerek, że spokojnie takie drzwi da się pomalować,  to jakoś tak sceptycznie do tego podchodziłam, ale pewnego dnia przechodząc przez jeden z hipermarketów budowlanych natknęłam się na reklamę farby normalnie do wszystkiego. Jako dowód stały jak mur płytki łazienkowe brudno żółte pociągnięte ową farbą. Zdopingowana potrzebą natychmiastowej zmiany chwyciłam od razu dwa pojemniki. W końcu miałam do pomalowania pięć skrzydeł drzwiowych. No i skłamałabym, że to szybka praca, bo trwa to długo wiadomo i malować lubić trzeba. Zmiana jednak jest i to bardzo widoczna.
Wreszcie wyciągnęłam mój stolik zdobyczny z Anglii. Na razie służy jako podstawka do kwiatka, ale z czasem znajdę mu inne zastosowanie.
Og…

Projekt przedpokój zakończony!

Ten wykrzyknik w tytule posta nie wziął się z przypadku. Remont przedpokoju dał nam wszystkim nieźle popalić. I już nie chodzi o to, że prace remontowe się dłużyły, ale  o firmy, które działają na naszym rynku. Niby mamy takie czasy, że trzeba walczyć o klienta, że liczy się rzetelność, czas wykonania zamówienia, a tu klops. Pewna firma zapewniła mi taką huśtawkę emocjonalną ,że do dzisiaj mam dreszcze ;) Wszystko było pięknie do czasu podpisania umowy, a potem to...... SZKODA GADAĆ! Na szczęście inna firma, nie "z polecenia", wzięta z przypadku, z desperacji, z niecierpliwości okazała się strzałem w dziesiątkę. Szybko, dobrze, kulturalnie i szafa jest. Taka jaką zamówiłam, zamontowana, piękna, wyczekana i w większości zapełniona przez moje buty :). Przedpokój przed remontem był ciemny, niefunkcjonalny, po prostu brzydki. Aby dojść do tego stanu, który mamy teraz mój mąż spędził tam wiele godzin, ale myślę, że patrząc na efekt końcowy jest zadowolony z efektu, jaki udało na…

Stare lustro w nowej ramie.

Ostatnio wzięłam się za porządki na strychu. Ile my tam rzeczy poupychaliśmy....Wstyd się przyznać. Jednak nie ma tego złego.... Z czeluści starej dębowej szafy dziadka wydobyłam lustro. Dostałam je na urodziny w latach 90-tych. Lustro niewielkie,w ramie no cóż... złociutkiej. Nijak nie pasującej do aktualnego anturażu salonu.  Nie zastanawiając się długo zniosłam zapomniany prezent. Kupiłam odpowiednią farbę, pędzel i do dzieła! W jedno popołudnie sprawiłam sobie nową rzecz do salonu:)






Ciesze się, że nie wyrzuciłam tego lustra i znów wisi dumnie w centralnej części domu i na nowo cieszy nasze oczy.  Zawsze chętnie się w nim przeglądam wchodząc do salonu :) Niebawem znów udam się na strych w poszukiwaniu rzeczy do odnowienia.
Udanego tygodnia kochani blogowicze i oby zrobiło się trochę cieplej, bo najzwyczajniej w świecie już słonka mi potrzeba...