Przejdź do głównej zawartości

Bywa i tak...

Czasem w życiu bywa tak, że przepadniesz. Przepadniesz w domowych obowiązkach, w pracy, w byciu tam i tu... Życie wciąga tak mocno, wiruje, że ciężko zrobić krok do przodu bo w głowie od tego kołowrotku nadal się kręci mocno. Ja chyba się przebudziłam, wróciłam i zdałam sobie sprawę, że chcę robić to, co lubię, że nadal chce tu pisać, brakuje mi tego i żadna tam modna aplikacja na telefon mi tego nie zastąpi. W moim domu wielopokoleniowym wiele się zmieniło, albo prawie nic. Zależy od której strony patrzeć.


Dzisiaj przez chwilę padał śnieg. Dzieci radośnie wybiegły na zewnątrz licząc na śnieżne zabawy. Niestety po białym puchu nie został nawet ślad, ale może to on zasiał w moim sercu tęsknotę za tym miejscem . Kto wie...

Komentarze

  1. Czytałam ten wpis i bardzo mi się podobało, jak szczerze opisałaś te wszystkie emocje. Sama ostatnio przeżywałam podobny okres, kiedy szukałam informacji o przedszkolu dla mojej córki i totalnie się zatraciłam w tym temacie. Trafiłam wtedy na https://przedszkole.warszawa.pl/ i spędziłam tam chyba ze dwie godziny czytając wszystko po kolei. Czasem tak jest, że jakiś temat nas pochłonie i wtedy świat wokół przestaje istnieć. Myślę, że to normalne i nie ma w tym nic złego, o ile potem potrafimy wrócić do rzeczywistości.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy da się pomalować drzwi z płyty?

Krótko i na temat: tak da się!!! Sama w to nie wierzyłam. Swoje drzwi wybrałam  samodzielnie, ale jeszcze dużo wcześniej, niż zaplanowany kapitalny remont salonu. A teraz po tych wszystkich przemianach głównie kolorystycznych  kompletnie nie pasowały mi do całości. Niby czytałam u koleżanek blogerek, że spokojnie takie drzwi da się pomalować,  to jakoś tak sceptycznie do tego podchodziłam, ale pewnego dnia przechodząc przez jeden z hipermarketów budowlanych natknęłam się na reklamę farby normalnie do wszystkiego. Jako dowód stały jak mur płytki łazienkowe brudno żółte pociągnięte ową farbą. Zdopingowana potrzebą natychmiastowej zmiany chwyciłam od razu dwa pojemniki. W końcu miałam do pomalowania pięć skrzydeł drzwiowych. No i skłamałabym, że to szybka praca, bo trwa to długo wiadomo i malować lubić trzeba. Zmiana jednak jest i to bardzo widoczna. Wreszcie wyciągnęłam mój stolik zdobyczny z Anglii. Na razie służy jako podstawka do kwiatka, ale z czasem znajdę mu inne...
 Piękny dzień dzisiaj mamy, słoneczny i bardzo ciepły, jak na te porę roku.  Ja podglądam ogród raczej przez szybę, bo leczę jeszcze jakieś choróbsko podstępne przyniesione z pracy. Na szczęście jestem na finiszu.    Przesyłam październikowe pozdrowienia. W dłoni  bukiet jesienny zrobiony jakiś czas temu z ostatnich dalii w ogrodzie. Niestety przymrozek ściął je wszystkie w jedną noc. Nadal jednak mamy wokół siebie cała paletę ciepłych barw jesiennych. Nie śpieszy mi się do ponurego listopada. Październiku trwaj!

Japońska pagoda

Altany ogrodowe wyrastają wszędzie, jak "grzyby po deszczu'. Owszem mnie również te "domki" ogrodowe przypadły do gustu. Z wielu gotowych modeli nie potrafiłam jednak wybrać takiego wzoru ,żeby się na niego zdecydować. I tu z pomocą przyszedł mój tata :) On to bowiem pewnego jesiennego wieczoru (w zeszłym roku) wymyślił, że zrobi dla mnie japońska pagodę. Na początku nie wierzyłam, że w ogóle się za to zabierze. Jednak nie doceniałam siły tatusia :) Od pomysłu przeszliśmy do czynu. Zakupiliśmy drewno, musieliśmy dokupić parę koniecznych narzędzi i tak to się zaczęło. Nie powiem, że było łatwo. Tato najpierw wykonał miniaturę pagody, która zamierzał wykonać. Jak wiadomo pagody charakteryzują się tym, że dach jest dominantem w  całej konstrukcji. Musiał być odpowiednio podtrzymywany.  Szkielet pagody był gotowy na wiosnę tego roku. Wiedziałam dokładnie, w którym miejscu wymarzona altana miałaby stać, dokładnie tam, gdzie rósł ogromny jałowiec. Nie mogłam pozwolić na z...