Przejdź do głównej zawartości

Migawki z ogrodu







Lato w tym roku mamy cudne! Korzystamy więc z pięknej pogody i unikamy domu :) Dzieciaki od samego rana, oczywiście zazwyczaj boso, biegają po ogrodzie. Prawie wszystkie posiłki jemy na zewnątrz. A co! Kto by się tam przejmował, że czasem noża brak do kotleta :) Tak całkiem serio to ja nie mogę, nie potrafię, nie umiem żyć inaczej. Od zawsze tak było. Piękna wiosna, która wybawiała wszystkich domowników spod kocy na świeże powietrze, po niej piękne lato, gdzie życie domowe przenosi się całkowicie na zewnątrz i trwa pięknie aż do późnej jesieni. Uwielbiam to! Moja kochana babcia każdego roku czeka na kwiaty, mówi, że dla takich widoków warto żyć i faktycznie rok za rokiem mija ,a ona wciąż z nami jest. I ta radość na jej buzi, kiedy wychodzi na spacer jest bezcenna...









Pora jeszcze bardzo wczesna, ale ja widząc wiercące się pod kołderkami małe ciałka chłopaków ruszam do kuchni przygotowywać śniadanko. A co latomaniacy uwielbiają jeść rano, o tym w następnym poście. Mniam, mniam :)

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Czy da się pomalować drzwi z płyty?

Krótko i na temat: tak da się!!! Sama w to nie wierzyłam. Swoje drzwi wybrałam  samodzielnie, ale jeszcze dużo wcześniej, niż zaplanowany kapitalny remont salonu. A teraz po tych wszystkich przemianach głównie kolorystycznych  kompletnie nie pasowały mi do całości. Niby czytałam u koleżanek blogerek, że spokojnie takie drzwi da się pomalować,  to jakoś tak sceptycznie do tego podchodziłam, ale pewnego dnia przechodząc przez jeden z hipermarketów budowlanych natknęłam się na reklamę farby normalnie do wszystkiego. Jako dowód stały jak mur płytki łazienkowe brudno żółte pociągnięte ową farbą. Zdopingowana potrzebą natychmiastowej zmiany chwyciłam od razu dwa pojemniki. W końcu miałam do pomalowania pięć skrzydeł drzwiowych. No i skłamałabym, że to szybka praca, bo trwa to długo wiadomo i malować lubić trzeba. Zmiana jednak jest i to bardzo widoczna. Wreszcie wyciągnęłam mój stolik zdobyczny z Anglii. Na razie służy jako podstawka do kwiatka, ale z czasem znajdę mu inne...

Kominek w świątecznej oprawie

Okres świąteczny dobiega końca. Za chwilę przywitamy Nowy Rok. I  to jest właśnie ostateczna data, kiedy z naszej przestrzeni znikają świąteczne ozdoby, zwałaszcza te w czerwieni. Przez jakiś czas zostawię jeszcze setki rozwieszonych światełek, drewniane i papierowe gwiazdy. Zanim pochowam wszystkie czerwienie chcę Wam pokazać świąteczną odsłonę kominka. Nie brakuje na nim ozdób. Są drewniane  dziadki do orzechów i świąteczne krasnale. Dzieci je uwielbiają. Kiedy rozpalamy w kominku w oka mgnieniu salon staje się centrum życia rodzinnego. Nie ma nic przyjemniejszego niż ciepły płomień, trzask palonego drewna w zimowy dzień.  Niezależnie kiedy oczyszczacie swoje domy ze świątecznych gadżetów niewątpliwie największa bożonarodzeniowa  magia jest w naszych sercach i niech tam pozostanie jak najdłużej.
 Piękny dzień dzisiaj mamy, słoneczny i bardzo ciepły, jak na te porę roku.  Ja podglądam ogród raczej przez szybę, bo leczę jeszcze jakieś choróbsko podstępne przyniesione z pracy. Na szczęście jestem na finiszu.    Przesyłam październikowe pozdrowienia. W dłoni  bukiet jesienny zrobiony jakiś czas temu z ostatnich dalii w ogrodzie. Niestety przymrozek ściął je wszystkie w jedną noc. Nadal jednak mamy wokół siebie cała paletę ciepłych barw jesiennych. Nie śpieszy mi się do ponurego listopada. Październiku trwaj!