Przejdź do głównej zawartości

Sposób na długie wieczory.

Doskonale pamiętam pierwszy rok w przedszkolu starszego synka. Na hasło Pani:"Dzieci teraz troszkę pokolorujemy" on konsekwentnie chował się pod stolik ;) Na nic zachęty, coraz to lepsze przybory do kolorowania, wymyślne kolorowanki i obietnica nagród. Nic na siłę, ale jednak było troszkę nam żal, zwłaszcza tej małej rączki dla której osiągnięcie sprawności manualnej to prawdziwy skarb. Ja jednak niczym nie zrażona rozwijałam synka w inny sposób. Lepienie z masy solnej, plasteliny, modeliny, wycinanki nieco mnie uspokoiło a dziecku sprawiało frajdę. Troszczę denerwowałam się niecierpliwością Pani, gdyż twierdziłam, że i do malowania synek dojrzeje. I tak też się stało. W tym roku moje ukochane dziecko nie przestaje malować. Ma wręcz na punkcie kolorowania obsesję. Maluje przed przedszkolem, tuż po wstaniu z łózka, w przedszkolu i zaraz po. Moja drukarka ciągle wypluwa z siebie coraz to nowe karty do zakolorowania. Na tapecie mamy dinozaury, kosmos, wulkany, mamuty i......święta wielkanocne :0 Każdy rysunek chowa do specjalnej teczki i potem dumny jak paw pokazuje swoje dzieła. Ciesze się z tej jego nowej pasji, bo doskonale zapełnia długie listopadowe wieczory.


Dzieci uwielbiają mieć zajęcie. Nikt nie lubi nudy, zwłaszcza aktywne pięciolatki;) Fajną rozrywkę może zapewnić nam bardzo przyjemna gra rodzina. "Kukuryku" to bardzo proste zasady. Aby móc grać potrzebujemy tylko refleksu oraz dobrego głosu, bo trzeba będzie naśladować głosy zwierząt: żaby, kota, owcy, psa świnki, konia, muchy, kaczki, kury, krowy. Zabawa jest naprawdę przednia . Każdy zdobyty  punkt to żeton z robaczkiem, przysmakiem koguta, który jest jokerem w tej grze. W skład zestawu wchodzi:
- 60 kartoników z obrazkami,
- 4 kartoniki z kogutem,
- 45 żetonów z robaczkami i instrukcję gry



                                                                     ***

Kto czuje już święta i poszukuje ciekawych inspiracji polecam świąteczny przewodnik Oli. Znajdziecie go tutaj http://issuu.com/homeonthehill/docs/przewodnik_swiatecznych_inspiracji/0

Komentarze

  1. Bardzo ładne te rysunki,najważniejsze,że odnalazł w tym malowaniu pasję.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy da się pomalować drzwi z płyty?

Krótko i na temat: tak da się!!! Sama w to nie wierzyłam. Swoje drzwi wybrałam  samodzielnie, ale jeszcze dużo wcześniej, niż zaplanowany kapitalny remont salonu. A teraz po tych wszystkich przemianach głównie kolorystycznych  kompletnie nie pasowały mi do całości. Niby czytałam u koleżanek blogerek, że spokojnie takie drzwi da się pomalować,  to jakoś tak sceptycznie do tego podchodziłam, ale pewnego dnia przechodząc przez jeden z hipermarketów budowlanych natknęłam się na reklamę farby normalnie do wszystkiego. Jako dowód stały jak mur płytki łazienkowe brudno żółte pociągnięte ową farbą. Zdopingowana potrzebą natychmiastowej zmiany chwyciłam od razu dwa pojemniki. W końcu miałam do pomalowania pięć skrzydeł drzwiowych. No i skłamałabym, że to szybka praca, bo trwa to długo wiadomo i malować lubić trzeba. Zmiana jednak jest i to bardzo widoczna. Wreszcie wyciągnęłam mój stolik zdobyczny z Anglii. Na razie służy jako podstawka do kwiatka, ale z czasem znajdę mu inne...

Kominek w świątecznej oprawie

Okres świąteczny dobiega końca. Za chwilę przywitamy Nowy Rok. I  to jest właśnie ostateczna data, kiedy z naszej przestrzeni znikają świąteczne ozdoby, zwałaszcza te w czerwieni. Przez jakiś czas zostawię jeszcze setki rozwieszonych światełek, drewniane i papierowe gwiazdy. Zanim pochowam wszystkie czerwienie chcę Wam pokazać świąteczną odsłonę kominka. Nie brakuje na nim ozdób. Są drewniane  dziadki do orzechów i świąteczne krasnale. Dzieci je uwielbiają. Kiedy rozpalamy w kominku w oka mgnieniu salon staje się centrum życia rodzinnego. Nie ma nic przyjemniejszego niż ciepły płomień, trzask palonego drewna w zimowy dzień.  Niezależnie kiedy oczyszczacie swoje domy ze świątecznych gadżetów niewątpliwie największa bożonarodzeniowa  magia jest w naszych sercach i niech tam pozostanie jak najdłużej.
 Piękny dzień dzisiaj mamy, słoneczny i bardzo ciepły, jak na te porę roku.  Ja podglądam ogród raczej przez szybę, bo leczę jeszcze jakieś choróbsko podstępne przyniesione z pracy. Na szczęście jestem na finiszu.    Przesyłam październikowe pozdrowienia. W dłoni  bukiet jesienny zrobiony jakiś czas temu z ostatnich dalii w ogrodzie. Niestety przymrozek ściął je wszystkie w jedną noc. Nadal jednak mamy wokół siebie cała paletę ciepłych barw jesiennych. Nie śpieszy mi się do ponurego listopada. Październiku trwaj!