Przejdź do głównej zawartości

Świąteczny klimat

 

 


 Święto Trzech Króli jednoznacznie zamyka dla mnie cały okres okołoświąteczny. 

Choinki już nie ma, wszystkie czerwone dekoracje wylądowały w pudłach, zostawiłam tylko te zimowe, srebrzyste i białe. Rogacze, choinki, świece tworzą klimat styczniowego domu. Na zakończenie świątecznego czasu upiekłam gwiazdę makową, zawsze gości na naszym stole, najczęściej na Boże Narodzenie. W tym roku późno, ale na ten smak warto było czekać. Teraz będziemy odrywać kawałki drożdżówki do kawy conajmniej do piątku. 


                                                  Tu jeszcze przed włożeniem do piekarnika. 

 
Całe święta to był cudowny, rodzinny czas.  Owszem mogło być nas więcej przy wigilijnym stole jak to bywało przed laty. Jednak na przyjazd gości mieszkających za granicą nie było nawet sensu czekać. Na pamiątkę wstawiam kilka kadrów.


Dekoracje były wszędzie. Nawięcej tradycyjnie na kominku. Czerwień dozwolona tylko w tym okresie.  Poza świętami jak dla mnie jest zbyt intensywna i męczy.




Pod choinką każdy znalazł coś, o  czym marzył. Tegoroczny Mikołaj miał wyjątkowo dużo czasu, żeby się przygotować. 















Odpoczęłam. Zregenerowałam siły, cieszyłąm się każda chwilą. Nieśpieszne śniadania, długie rozmowy, wspólnie obejrzane filny i książki czytane przy lampie to dla mnie powód do określenia tych świąt szczęśliwymi. 



 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
Długie wieczory umilało nam oświetlenie zewnętrzne. W końcu mamy prąd w altanie i można było poszaleć. 
 
 
 
Życzę sobie i innym, aby przyszłe święta były tak samo piękne spędzone z tymi, których kochamy.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Komentarze

  1. Kurczę, nie do końca ogarniam ten pomysł z malowaniem drzwi — serio da się tak po prostu zmienić ich kolor? Natknąłem się na https://domwielopokoleniowy.blogspot.com/2021/01/trzech-kroli-jednoznacznie-zamyka-dla.html i brzmi to dla mnie trochę zaskakująco. Sam bym chyba bał się, że wyjdzie krzywo albo że farba nie złapie. Ciekawi mnie też ta altana, bo wygląda na sporo pracy.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy da się pomalować drzwi z płyty?

Krótko i na temat: tak da się!!! Sama w to nie wierzyłam. Swoje drzwi wybrałam  samodzielnie, ale jeszcze dużo wcześniej, niż zaplanowany kapitalny remont salonu. A teraz po tych wszystkich przemianach głównie kolorystycznych  kompletnie nie pasowały mi do całości. Niby czytałam u koleżanek blogerek, że spokojnie takie drzwi da się pomalować,  to jakoś tak sceptycznie do tego podchodziłam, ale pewnego dnia przechodząc przez jeden z hipermarketów budowlanych natknęłam się na reklamę farby normalnie do wszystkiego. Jako dowód stały jak mur płytki łazienkowe brudno żółte pociągnięte ową farbą. Zdopingowana potrzebą natychmiastowej zmiany chwyciłam od razu dwa pojemniki. W końcu miałam do pomalowania pięć skrzydeł drzwiowych. No i skłamałabym, że to szybka praca, bo trwa to długo wiadomo i malować lubić trzeba. Zmiana jednak jest i to bardzo widoczna. Wreszcie wyciągnęłam mój stolik zdobyczny z Anglii. Na razie służy jako podstawka do kwiatka, ale z czasem znajdę mu inne...

Kominek w świątecznej oprawie

Okres świąteczny dobiega końca. Za chwilę przywitamy Nowy Rok. I  to jest właśnie ostateczna data, kiedy z naszej przestrzeni znikają świąteczne ozdoby, zwałaszcza te w czerwieni. Przez jakiś czas zostawię jeszcze setki rozwieszonych światełek, drewniane i papierowe gwiazdy. Zanim pochowam wszystkie czerwienie chcę Wam pokazać świąteczną odsłonę kominka. Nie brakuje na nim ozdób. Są drewniane  dziadki do orzechów i świąteczne krasnale. Dzieci je uwielbiają. Kiedy rozpalamy w kominku w oka mgnieniu salon staje się centrum życia rodzinnego. Nie ma nic przyjemniejszego niż ciepły płomień, trzask palonego drewna w zimowy dzień.  Niezależnie kiedy oczyszczacie swoje domy ze świątecznych gadżetów niewątpliwie największa bożonarodzeniowa  magia jest w naszych sercach i niech tam pozostanie jak najdłużej.
 Piękny dzień dzisiaj mamy, słoneczny i bardzo ciepły, jak na te porę roku.  Ja podglądam ogród raczej przez szybę, bo leczę jeszcze jakieś choróbsko podstępne przyniesione z pracy. Na szczęście jestem na finiszu.    Przesyłam październikowe pozdrowienia. W dłoni  bukiet jesienny zrobiony jakiś czas temu z ostatnich dalii w ogrodzie. Niestety przymrozek ściął je wszystkie w jedną noc. Nadal jednak mamy wokół siebie cała paletę ciepłych barw jesiennych. Nie śpieszy mi się do ponurego listopada. Październiku trwaj!