Przejdź do głównej zawartości

Posty

Jeśli wakacje, to tylko nad morzem!

Jak tylko zaczął się mój urop ucieklismy nad morze. Tak "ucieklismy" to dobre słowo, bo jeszcze w dniu wyjazdu miałam ważny egazmin. Wróciłam do domu po 14, szybkie pakowanie i witaj przygodo :) Podróż była długa i męcząca, ale rano, bardzo wcześnie rano byliśmy na miejscu. Nie mogliśmy jeszcze się zameldować, więc od razu udaliśmy się zobaczyć morze. Przywitało nas cudowne, rześkie powietrze, dużo mew i absolutnie cudowne świnoujska plaża. Było cudownie. Dawno upragnione wakacje w 100% spełniły nasze oczekiwania. Dom wczasowy położony przy promenadzie, 5 minut do morza był doskonałym wyborem. Wiadomo, że dwu i pięciolatek na plaży potrzebuje absolutnie wszystkiego! Kanapki, napoje, przekąski, dmuchana ogromna ryba oraz mały basenik, dwa komplety łopatek, wiaderek oraz akcesoriów do piasku . My skromnie, tylko dwa leżaki i parawan. ;) Ufff! Bywało ciężko :) Jednak radość dzieciaków: bezcenna! Warto było mieć to wszystko przy sobie, bo conajmniej cztery godziny beztroskiej za...

Słodkie popołudnie

Kwaśny smak rabarbaru znam już od dziecka. Jadłam go pokrojonego na małe kawałki i obtaczałam w cukrze, nim trafił do mojej buzi :) Był królem letnich kompotów robionych przez mamę i babcię. Dla mnie pozostanie nieodłącznym składnikiem jeszcze czegoś... Dzisiaj w roli głównej przepyszne ciasto drożdżowe z rabarbarem i truskawkami. Idealne do popołudniowej kawki na świeżym powietrzu. Koniecznie posypane słodkim cukrem pudrem, aby złamać kwaśny smak zielonego przyjaciela. U nas rabarbar rośnie sobie w dość dużej kępie tuż przy ogrodzeniu. Wystarczy urwać kilka gałązek, obciąć liście, obrać go z łykowatej skórki i już można się cieszyć oryginalnym smakiem. Korzystając z pięknej pogody uciekam na zewnątrz. Juz widzę trauskawkowo-rabarbarowe buzie oraz pudrowe noski dzieciaków. Sama radość. :)

Zaczynamy letni czas

Zaczynamy prawdziwie letni czas. Koniec roku szkolnego zawsze pachnie latem. Obietnica wielu wspaniałych chwil na łonie natury właśnie teraz może się ziścić. Miniony tydzień był dla mnie jak nie z tej ziemi. Każda chwila wypełniona była pracą po brzegi. Dzisiaj jednak nadszedł ten upragniony dzień, od kiedy zaczyna się mój urlop. W ogrodzie tyle do zrobienia, że aż strach pomyśleć. Jakoś chyba się nie boję, tylko cieszę. Czas spędzony tam znów się zatrzyma, chociaż na jedną chwilkę, dla której warto to robić.

Wielopokoleniowo

Moje miejsce na ziemi to mój dom. Tutaj odpoczywam, pracuje, regeneruje siły. Moja rodzina to ja i mój mąż, moje dzieci, moi rodzice oraz ukochana babcia. Razem tworzymy czteropokoleniowy dom. Uwierzcie mi jest to nie lada wyzwanie. Każdy coś w nim zmienia, dokłada, tworzy go po swojemu. O miejscu, które kocham  będzie ten blog.