Przejdź do głównej zawartości

Posty

Świąteczny klimat

     Święto Trzech Króli jednoznacznie zamyka dla mnie cały okres okołoświąteczny.  Choinki już nie ma, wszystkie czerwone dekoracje wylądowały w pudłach, zostawiłam tylko te zimowe, srebrzyste i białe. Rogacze, choinki, świece tworzą klimat styczniowego domu. Na zakończenie świątecznego czasu upiekłam gwiazdę makową, zawsze gości na naszym stole, najczęściej na Boże Narodzenie. W tym roku późno, ale na ten smak warto było czekać. Teraz będziemy odrywać kawałki drożdżówki do kawy conajmniej do piątku.                                                    Tu jeszcze przed włożeniem do piekarnika.    Całe święta to był cudowny, rodzinny czas.  Owszem mogło być nas więcej przy wigilijnym stole jak to bywało przed...

Kominek w świątecznej oprawie

Okres świąteczny dobiega końca. Za chwilę przywitamy Nowy Rok. I  to jest właśnie ostateczna data, kiedy z naszej przestrzeni znikają świąteczne ozdoby, zwałaszcza te w czerwieni. Przez jakiś czas zostawię jeszcze setki rozwieszonych światełek, drewniane i papierowe gwiazdy. Zanim pochowam wszystkie czerwienie chcę Wam pokazać świąteczną odsłonę kominka. Nie brakuje na nim ozdób. Są drewniane  dziadki do orzechów i świąteczne krasnale. Dzieci je uwielbiają. Kiedy rozpalamy w kominku w oka mgnieniu salon staje się centrum życia rodzinnego. Nie ma nic przyjemniejszego niż ciepły płomień, trzask palonego drewna w zimowy dzień.  Niezależnie kiedy oczyszczacie swoje domy ze świątecznych gadżetów niewątpliwie największa bożonarodzeniowa  magia jest w naszych sercach i niech tam pozostanie jak najdłużej.

Bywa i tak...

Czasem w życiu bywa tak, że przepadniesz. Przepadniesz w domowych obowiązkach, w pracy, w byciu tam i tu... Życie wciąga tak mocno, wiruje, że ciężko zrobić krok do przodu bo w głowie od tego kołowrotku nadal się kręci mocno. Ja chyba się przebudziłam, wróciłam i zdałam sobie sprawę, że chcę robić to, co lubię, że nadal chce tu pisać, brakuje mi tego i żadna tam modna aplikacja na telefon mi tego nie zastąpi. W moim domu wielopokoleniowym wiele się zmieniło, albo prawie nic. Zależy od której strony patrzeć. Dzisiaj przez chwilę padał śnieg. Dzieci radośnie wybiegły na zewnątrz licząc na śnieżne zabawy. Niestety po białym puchu nie został nawet ślad, ale może to on zasiał w moim sercu tęsknotę za tym miejscem . Kto wie...

Przepis na babkę wielkanocną.

 Niedziela była piękna, słoneczna, ciepła i dlatego też przeleciała w oka mgnieniu. I dlatego też, obiecany na instagramie przepis na pyszną babkę wielkanocną wrzucam dopiero dzisiaj.  BABKA WIEDEŃSKA: SKŁADNIKI:  - 4 JAJA - 1 SZKLANKA CUKRU - SZKLANKA MĄKI PSZENNEJ - SZKLANKA MĄKI ZIEMNIACZANEJ - 1 ŁYŻECZKA PROSZKU DO PIECZENIA - SZKLANKA ROZTOPIONEGO MASŁA SPOSÓB PRZYGOTOWANIA: JAJKA UBIĆ Z CUKREM NA PULCHNĄ MASĘ. DODAĆ OBIE MĄKI PRZESIANE Z PROSZKIEM DO PIECZENIA  I WLAĆ STOPIONE CIEPŁE MASŁO. SZYBKO I DOKŁADNIE WYMIESZAĆ. PRZELAĆ DO NATŁUSZCZONEJ I WYSYPANEJ BUŁKĄ TARTĄ FORMY I PIEC OK. 45 MIN. W ŚREDNIO NAGRZANYM PIEKARNIKU.    Uwielbiam przepisy szklankowe. Są zazwyczaj łatwe i szybie. Babka na te święte być musi, więc śmiało możecie upiec właśnie tą. Smacznego!

Wiosenny zachwyt

Nadal intensywnie szukam wiosny i szczerze mówiąc nie muszę się już nawet starać, żeby zobaczyć jej obecność. W każdym kącie ogrodu coś pięknego się rozwija i  tak bardzo cieszy... Za co kocham wiosnę? Za kolory, za zapachy, za ciepłe promienie słońca, za świeżość i energię, za dłuższe dni i nadzieję, którą ze sobą niesie. Nie mogę zbyt długo siedzieć w domu. Ciągnie mnie do ogrodu. Sterta papierów do zrobienia rośnie w zastraszającym tempie, ale ja nie mogę do nich przysiąść, kiedy z pobliskiego lasku wzywają mnie ptasie trele.    Samych pięknych wiosennych dni Wam życzę!

GRA W ZIELONE

Czekałam, wyglądałam, z niecierpliwością przeglądałam moje książki ogrodnicze no i chyba jest ta wiosna z nami taka jeszcze niezdecydowana i skromna, ale już czujemy jej obecność. A gdzie? To jasne, że w ogrodzie!:) Wiciokrzew japoński przymrozków się nie boi. Wraz z pierwszymi promykami słońca wypuszcza zielone listki i idzie do przodu jak burza. Skuszona ciepłymi promieniami słońca wybrałam się do centrum ogrodniczego i tam dokonałam pierwszych zakupów. Kupiłam oprócz wielkich worów z ziemią magnolię, pięknego migdałka, lilie oraz oczywiście pomidory, które już wysiane do donic tylko patrzeć jak wybiją do góry. Wczesna wiosna to oczywiście bratki. Sami zobaczcie jakie są piękne!  Pierwsza herbatka wypita na balkonie smakowała wybornie! Promienie słońca na mojej twarzy to dla mnie pełnia szczęścia. Od razu lepiej mi się pracuje, sprząta, żyje... A na koniec pokażę Wam fotkę zrobioną przez mojego czterolatka, jak widać uwielbia robić zdjęcia portretowe. Ta...

Zmiany

Tej dłoni najważniejszej, najstarszej już z nami nie ma. Odeszła,  tak po prostu, bo tak ponoć musi być... Minęło kilka miesięcy, a ja jeszcze nie potrafię o tym pisać. Moja kochana Babcia...

Stare lustro w nowej ramie.

Ostatnio wzięłam się za porządki na strychu. Ile my tam rzeczy poupychaliśmy....Wstyd się przyznać. Jednak nie ma tego złego.... Z czeluści starej dębowej szafy dziadka wydobyłam lustro. Dostałam je na urodziny w latach 90-tych. Lustro niewielkie,w ramie no cóż... złociutkiej. Nijak nie pasującej do aktualnego anturażu salonu.  Nie zastanawiając się długo zniosłam zapomniany prezent. Kupiłam odpowiednią farbę, pędzel i do dzieła! W jedno popołudnie sprawiłam sobie nową rzecz do salonu:) Ciesze się, że nie wyrzuciłam tego lustra i znów wisi dumnie w centralnej części domu i na nowo cieszy nasze oczy.  Zawsze chętnie się w nim przeglądam wchodząc do salonu :) Niebawem znów udam się na strych w poszukiwaniu rzeczy do odnowienia. Udanego tygodnia kochani blogowicze i oby zrobiło się trochę cieplej, bo najzwyczajniej w świecie już słonka mi potrzeba...

huhuha, czyli prawdziwa zima w natarciu

Styczeń przyniósł nareszcie upragniony biały puch. Na początku wcale nie byłam zadowolona z tego faktu bo nie dalej jak tydzień wcześniej znalazłam w ogrodzie szafirka (!) i jakoś tak bliżej mi było już do wiosny. Jednak kiedy ruszyliśmy z rodzinką w teren troszkę śniegu poprzestawiać zrobiło mi się...miło:) I wiecie co? Herbata z cytryną smakuje lepiej, książka czytana pod kocem cieszy bardziej, kiedy na dworze prawdziwa zima nie jakaś tam popierdółka. A świat w takiej szacie wygląda pięknie! Powojniki pootulane na zimę zupełnie znikły z ogrodu.O ich ogrodowej obecności świadczy tylko pusta drabinka i snopek słomy w miejscu, gdzie zwykle rosną. A Wy lubicie taka prawdziwą zimę ze śniegiem, lodem, mrozami i szczypiącymi policzkami?Czy raczej wolicie łagodniejszą jej wersję ewentualnie z mokrymi od deszczu ulicami? Zimowe pozdrowienia znad kubka z rozgrzewająca herbatką:)

Czerwień na święta

Uwielbiam grudzień. Ja, dzieci, cała moja rodzina i pewnie większość z Was. W domu robi się przytulniej, z czeluści szafy powoli wyciągam wszystkie gwiazdkowe ozdoby, których nigdy nie mam dosyć. Co roku zresztą dokupuję coś nowego i tym sposobem z pudełeczka robi się wielkie pudło świątecznych błyskotek. W tym roku wyjątkowo wcześnie zaczęłam ozdabiać dom, bo już pod koniec listopada.  Zaczęłam od światełek, lampeczek  i innych światłodajnych rzeczy, dzięki którym  ciemność za oknem nie przeraża mnie tak bardzo. A ciemność na wsi może przytłoczyć, uwierzcie mi na słowo. Można łatwo popaść w zimowe przygnębienie, jednak kiedy otulimy dom światłem od razu zmienia się nasza perspektywa.  Grudzień to kolor czerwony. Oczywiście trendy, moda czy wreszcie codzienna kolorystyka w naszych domach  może  ten symboliczny świąteczny kolor wyeliminować, jednak to właśnie w nim tkwi  świąteczna siła. Idąc za ciosem wprowadziłam do naszego salonu...