Przejdź do głównej zawartości

Niedzielne śniadanko :)


Borówki opanowały nasz dom! Jak tylko te fioletowe kulki są w masowej sprzedaży, my kupujemy je całymi koszyczkami. Lubimy je jeść w każdej postaci. Oczywiście same w sobie sa pyszne,ale dobrze sprawdzają się jako dodatek do deserów, jogurtów, ciast itd. U nas jednak absolutnym przebojem są naleśniki po amerykańsku z borówkami.


Przepis nie jest trudny. Sekret naleśników w tej postaci tkwi w ich puszystości :)

Składniki:
 - 2 jajka
- 2 szklanki mąki
- 2 szklanki mleka
- szczypta soli
 - olej z pestek winogron
- cukier puder

Wykonanie:
Białka należy oddzielić od żółtek. Ubić na sztywną pianę. Będzie szybciej jeśli jajka będą dobrze schłodzone i dodamy do nich właśnie szczyptę soli. W osobnej misce mieszamy mąkę, mleko i żółtka, Dodajemy ubite na sztywno białka i delikatnie mieszamy. Uzyskane ciasto wlewamy na rozgrzany olej. Naleśnik posypujemy obficie borówkami i koniecznie zmniejszamy płomień. Kiedy już spód naleśnika delikatnie się zarumieni najtrudniejsza część zadania przed nami. Przewracanie! :)Jest to trochę trudne, bo te naleśniki są grube, ale tak naprawdę da się zrobić. Naleśnik po drugiej stronie pieczemy tylko chwilkę i wyjmujemy na talerz. Posypujemy cukrem pudrem. Podpieczone borówki uwalniają masę słodyczy, więc uważajcie z ilością cukru. Smacznego!


 Po tym jak wszyscy się już najedli, dzieciaki wyruszyły na podbój podwórka, przyszedł czas na chwilkę relaksu dla mnie. Udanej niedzieli!

Komentarze

  1. Wygląda pysznie! Koniecznie muszę zrobić takie naleśniki.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja Majka oszalałą na punkcie borówek, więc przepis idealny dla nas:))) Na pewno wypróbuję!:) Przesyłam uściski:**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spróbuj, spróbuj kochana,a gwarantuję ci, że Wam zasmakują. U nas znikają w oka mgnieniu :) Buziaki!

      Usuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

Czy da się pomalować drzwi z płyty?

Krótko i na temat: tak da się!!! Sama w to nie wierzyłam. Swoje drzwi wybrałam  samodzielnie, ale jeszcze dużo wcześniej, niż zaplanowany kapitalny remont salonu. A teraz po tych wszystkich przemianach głównie kolorystycznych  kompletnie nie pasowały mi do całości. Niby czytałam u koleżanek blogerek, że spokojnie takie drzwi da się pomalować,  to jakoś tak sceptycznie do tego podchodziłam, ale pewnego dnia przechodząc przez jeden z hipermarketów budowlanych natknęłam się na reklamę farby normalnie do wszystkiego. Jako dowód stały jak mur płytki łazienkowe brudno żółte pociągnięte ową farbą. Zdopingowana potrzebą natychmiastowej zmiany chwyciłam od razu dwa pojemniki. W końcu miałam do pomalowania pięć skrzydeł drzwiowych. No i skłamałabym, że to szybka praca, bo trwa to długo wiadomo i malować lubić trzeba. Zmiana jednak jest i to bardzo widoczna. Wreszcie wyciągnęłam mój stolik zdobyczny z Anglii. Na razie służy jako podstawka do kwiatka, ale z czasem znajdę mu inne...

Kominek w świątecznej oprawie

Okres świąteczny dobiega końca. Za chwilę przywitamy Nowy Rok. I  to jest właśnie ostateczna data, kiedy z naszej przestrzeni znikają świąteczne ozdoby, zwałaszcza te w czerwieni. Przez jakiś czas zostawię jeszcze setki rozwieszonych światełek, drewniane i papierowe gwiazdy. Zanim pochowam wszystkie czerwienie chcę Wam pokazać świąteczną odsłonę kominka. Nie brakuje na nim ozdób. Są drewniane  dziadki do orzechów i świąteczne krasnale. Dzieci je uwielbiają. Kiedy rozpalamy w kominku w oka mgnieniu salon staje się centrum życia rodzinnego. Nie ma nic przyjemniejszego niż ciepły płomień, trzask palonego drewna w zimowy dzień.  Niezależnie kiedy oczyszczacie swoje domy ze świątecznych gadżetów niewątpliwie największa bożonarodzeniowa  magia jest w naszych sercach i niech tam pozostanie jak najdłużej.
 Piękny dzień dzisiaj mamy, słoneczny i bardzo ciepły, jak na te porę roku.  Ja podglądam ogród raczej przez szybę, bo leczę jeszcze jakieś choróbsko podstępne przyniesione z pracy. Na szczęście jestem na finiszu.    Przesyłam październikowe pozdrowienia. W dłoni  bukiet jesienny zrobiony jakiś czas temu z ostatnich dalii w ogrodzie. Niestety przymrozek ściął je wszystkie w jedną noc. Nadal jednak mamy wokół siebie cała paletę ciepłych barw jesiennych. Nie śpieszy mi się do ponurego listopada. Październiku trwaj!