Doskonale pamiętam pierwszy rok w przedszkolu starszego synka. Na hasło Pani:"Dzieci teraz troszkę pokolorujemy" on konsekwentnie chował się pod stolik ;) Na nic zachęty, coraz to lepsze przybory do kolorowania, wymyślne kolorowanki i obietnica nagród. Nic na siłę, ale jednak było troszkę nam żal, zwłaszcza tej małej rączki dla której osiągnięcie sprawności manualnej to prawdziwy skarb. Ja jednak niczym nie zrażona rozwijałam synka w inny sposób. Lepienie z masy solnej, plasteliny, modeliny, wycinanki nieco mnie uspokoiło a dziecku sprawiało frajdę. Troszczę denerwowałam się niecierpliwością Pani, gdyż twierdziłam, że i do malowania synek dojrzeje. I tak też się stało. W tym roku moje ukochane dziecko nie przestaje malować. Ma wręcz na punkcie kolorowania obsesję. Maluje przed przedszkolem, tuż po wstaniu z łózka, w przedszkolu i zaraz po. Moja drukarka ciągle wypluwa z siebie coraz to nowe karty do zakolorowania. Na tapecie mamy dinozaury, kosmos, wulkany, mamuty i......świ...
Wnętrza, inspiracje, kuchnia, rodzina, ogród, pasje.